collage
, ,

Winter holidays

Nadszedł czas, aby powspominać tegoroczne ferie! Mam nadzieję, że większość z was, a najlepiej wszyscy, miło wspominacie ten czas. Ja miałam takie szczęście, że ferie mi się pomnożyły, a mianowicie byłam na dwóch wyjazdach.

Pierwszy wyjazd odbył się tuż po sylwestrze. Wyjechałam z przyjaciółką Kasią i jej rodzicami do Włoch. Mieszkaliśmy w miejscowości Montello, a na nartach jeździliśmy na Kronplatz. Słońce dzielnie towarzyszyło nam przez cały wyjazd, była naprawdę piękna pogoda. Na nartach jeżdżę od trzeciego roku życia, więc na stoku czułam się jak ryba w wodzie. Codzienny rytuał wyglądał tak: o 8 pobudka, po śniadaniu 5 godzin intensywnej jazdy na nartach, następnie kolacja, basen, sauna, wypoczynek i od nowa, tak przez cztery dni. W przerwie na stokach, wylegując się na słoneczku, zajadałyśmy się pysznymi włoskimi daniami i słuchałyśmy tamtejszej muzyki. Raz udało nam się namówić rodziców Kasi na wycieczkę do centrum miasteczka, gdzie chodziliśmy po klimatycznych uliczkach i grzaliśmy się przy gorących napojach w klimatycznych budkach. Łącznie jeździliśmy na nartach cztery dni. Kiedy nadszedł ostatni dzień jazdy po górach, dzięki Skipass sprawdziliśmy, ile kilometrów przejechaliśmy; wykazało mi aż 85 w ciągu trzech dni! Pierwszego dnia jeździliśmy w innej miejscowości, więc się nie wliczyło.

IMG_0165_2 IMG_4026IMG_3279 IMG_0171_2IMG_3314 IMG_3315

To był krótki, ale bardzo udany i intensywny wyjazd. Następne 12 godzin spędziliśmy w drodze i z powrotem znaleźliśmy się w Polsce, a konkretniej w Krakowie. Nie ma nic cudowniejszego od wyjazdu za granicę z przyjaciółką.

 IMG_3231

Druga podróż była bardzo spontaniczna, gdyż decyzję o wyjeździe podjęłam niecałe dwa tygodnie wcześniej. Wybrałam się ponownie do Włoch, ale tym razem zdecydowałam się na obóz w Vermiglio, wychodząc z założenia, że będę tam z kolegą, bratem i jego znajomymi. Wsiadając do autokaru natknęłam się na Martę i Wiktorię – koleżanki, z którymi poznałam się na letnim obozie i pomyślałam że nie mogło się lepiej zdarzyć! Jużnie miałam żadnych obaw co do tego, z jakimi dziewczynami znajdę się w pokoju i jak to wszystko się potoczy. Kamień spadł mi z serca, bo jednak warto zawsze mieć przy sobie koleżanki, z którymi można pogadać na każdy temat. Przed nami było 25 godzin podróży. Jak już dojechaliśmy, to dołączyła do nas także Ania, koleżanka Wiktorii i Marty, która przyjechała z rodzicami i wszystkie w czwórkę razem w pokoju nie mogłyśmy się już doczekać nadchodzącego dnia. Po śniadaniu pojechałyśmy na stok w Tonale i tam przydzielano nas do grup w zależności od stopnia zaawansowania w jeździe na nartach. Ja razem z Anią trafiłam do grupy bardzo zaawansowanej, w której znajdowali się sami chłopcy. Do południa śmigaliśmy z instruktorem, a następnie w grupkach, których skład mogłyśmy sobie same wybrać. Raz jak poszłam z chłopakami to utknęłam poza trasą, gdzie średnio mi się tam spodobało w śniegu po kolana, więc w kolejnych dniach jeździłam z Martą, Anią i Kacprem po wyznaczonych już trasach jak cywilizowani ludzie. Wiktoria jeździła na snowboardzie. Wieczorem, jak to na obozach, wszyscy się integrują. Pewnego razu zorganizowano wyjście do klubu i cudownie się złożyło, bo tego właśnie dnia wypadały 16-ste urodziny mojej koleżanki, Wiktorii! Cały obóz uważam za bardzo udany i nie mogłam go sobie wcześniej lepiej wyobrazić!

IMG_0187_2 IMG_3964IMG_4027 IMG_4068IMG_4010 IMG_0145_2IMG_0151_2 IMG_0154_2 IMG_3312 IMG_0160_2IMG_4224

Comments

comments

Share

About Nikola